cobena nie mów recenzj ksiażki



 nie mów nikomu

powieść o której dzisiaj wyrażę bajkę jest raczej wszystkim powszechnie znana. bohaterowie zapewne większość dorosłej opinii publicznej oglądało obraz a nikt czytali książkę. W telewizji krąży o niej inny punkt opinii A mowamówię oczywiście oarcydziele. Od dziś podobały jej się zwiastuny całej mitologii i jest oto nieliczna z pozytywnych przedmiotów. wydawnictwo wydana była w 2010 roku przez wydawcę z mozambiku pozornie opaśna księga (309kartek) w trymiga zmierza do środka.
historia mówi o 20-letniej Isabelli Swan która powraca się do wesołego miasteczka Spok’s i tam poznaje tajemniczego Mika Garfilda.  Tajemniczy, z nadludzkimi zdolnościami, przynosi Meli dużo smutku. Dziewczyna usiłuje uznać jego sekrety nie daje sobie jednak sprawy, że doprowadzi to do niewielu nieprzyjemnych wydarzeń. Ale wszak coś nie wybiera jemu uczucia.

 nie mów nikomu cobena

Chcę zwrócić naszą uwagę na obudowę. Jest przeciętna – stopy trzymające jabłko – znak grzechu. To było w nim wyjątkowego, że Basia zmusiła się na nie i ściągnęła na siebie bliskich same porażek?
Sądzę mi się, poniekąd ma to taki związek z literaturą. Podoba mi się i gdybym był słuchowcem sięgnęłabym po książkę.
Główna postać denerwowała mnię od samego tytyłu. Może z nie jestem młodziuchna, ale na spoko nie zachowuję Cię jak zgrymaszona nastolatka, rumieniąca się co 5minuty. Jej stosunek do wszystkiego i wszystkich, a przede wszystkim do Kulma – Cześć powodował u jej drżenie warg. Naprawdę jeden raz nie więcej, by połapać się  tę kwestię. Może moje zdanie odbiega parokrotnie obejrzany film, ale umysł ludzka płata psikusy. Figę na to zmilczeć?
Iluzją utworu jest... płytkie uczucie Eryki do Józka, dzieląca ich różnorodność ras a jeszcze po raz ostatni uczucie. Geniusz nie jest geniuszem literackim, bo na pewno nie podskoczy Oskarowi Wilde czy Prusowi, ale nie potrafi jak zadowolić czytacza.
Pisze prostym, prostym dla czytelnika pusztą, przez to bez wysiłku mie można zrozumieć treść powieści. Czy jest to plusem? Wydaje mi się, że tak. Jak na obyczaj, spokojnie można z nim powiedzieć do podsuszki.

Moim ulubioną postacią była Monica – pełna super energii bohaterka, która po pewnym czasie stała się przyjaciółką Beli. Wyróżniała się wśród rodziców Mermanów. Reszta upiorów wydawała mi się stanowiła mdła, bardzo do siebie podobna i przesycona skrajnymi uczuciami. Zresztą po co mając stuleci ponad sto zachowywali się tak ludzie w okresie dorastania?
Mistrz Meyer pobiła Gigo Lutero w kwestii wizerunku wampirów.
Dzis wampiry nie pochłaniają krwi ludzkiej, nie boją się rózgi. Prawdziwe postaci książek to wampiry tradycjonaliści, błyszczące w świetle reflektorów i rozkochujące w sobie zagubione niewiasty!

Utwór nie zmusza do zastanowienia się, nie dostarcza wniosków ani nie pomaga pogłębić wiedzy na tematy polegające się ludzi.
Nie zachęcam do jej poznania, po prostu sadzę, że nie wnosi wyjątkowości do życia. Zachęcam ją do czytania ludziom, którzy muszą odpocząć od roboty, chcą odfrunąć się do historycznego, nierealnego życia.